BMW F800GS - FORUM  Strona Główna BMW F800GS - FORUM
Forum użytkowników motocykli BMW F800GS

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Murmańsk - popularny kierunek turystyczny
Autor Wiadomość
miotacztruskawe 
vagabundus


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 970
Skąd: Choszczno/Szczecin
Poziom: 27
HP: 89/1795
 5%
MP: 857/857
 100%
EXP: 53/83
 63%
Wysłany: 2016-09-26, 09:09   Murmańsk - popularny kierunek turystyczny

W tym roku pyknąłem ciekawą, choć w sumie żadną wielką traskę... Niektórzy być może widzieli już jakieś migawki, ale proszę nie spojlerować ;-) .

Dawno temu, przeczytałem relację z Murmańska i powiedziałem sobie, muszę tam być... Kwestia tylko kiedy, z kim i w ogóle jak ;-) . Murmańsk to w sumie żadna wielka wyprawa, ale ten zakątek, jak się na niego patrzę na mapie już mnie pociągał. W tym roku niewiele przed urlopem trafiła się ekipa szukająca kolejnego kompana :-) . Właśnie na Murmańsk. A że ja średnio plany miałem, to nie było problemu się przestawić :-D . I tak oto moja pierwsza większa wyprawa w miejsca gdzie j. polski jest średnio zrozumiały i w ogóle ;-) .

Więc było nas trzech ;-) , ja z Krainy Paprykarza, Piotrek z Kotliny Kłodzkiej i Marek z Centrali :-) . Oni na klasykach DR800, a ja na rzepakowym. Z racji pewnych koligacji rodzinnych spotkać się mieliśmy w Puńsku, tuż pod Litewską granicą.

Jednak moja tułaczka zaczęła się kilka dni wcześniej, bo miałem w planie odwiedzić znajomych w Warszawie, potem w Ełku. Wszystko szło dobrze, aż do autostrady A1 gdzieś pomiędzy Toruniem a Łodzią. 1zł20gr na liczniku prawy pas i zaczyna mną rzucać... A to na pas awaryjny, a to na lewy... W końcu bach... Szlif :-/ . Przejechałem kilkadziesiąt metrów po asfalcie :-/ . Wstaje, pierwsze co odwracam się za siebie i zaczynam machać... Na szczęście najbliższe samochody były ok 200m dalej. Jak się zorientowałem, że zwalniają i zjeżdżają na lewy pas podszedłem do maszyny. Podnoszę i już wiem... Poszedł z przodu kapeć :-/ . Stąd poszedł szlif :-/ . Ale szczęście takie, że obok mnie nie jechało nic, za mną też, i nie poszedłem w barierki... Chyba z godzinę mocowałem się z pomocą drogową, ale udało się kogoś wydzwonić :-) . Człowiek był na początku przerażony, że on owszem, ale nie motory... No ale zapytałem się, czy użyczy kilka podstawowych kluczy, i czy obsłuży maszynę do zmiany gum... Ja obsłużę motor. I się zgodził. Po niecałych dwóch godzinach wszystko było zrobione... Uratowała mnie tu zapasowa dętka :-) . W międzyczasie wydzwoniłem też znajomego w Warszawie z prośbą, żeby załatwił mi na następny dzień nową oponę i jakiś sklep, żeby kupić spodnie... Staruszki zrobiły co miały, ale do dalszej jazdy się już nie nadawały... Porwałem też rękaw w nowym RST ADV, ale jak mawiał klasyk "to się odbuduje" ;-) .

Z kolei motor o dziwo wyszedł z tego właściwie bez start... Starty gmol i podnóżek pasażera. A maszyna praktycznie nieruszona :-D .







Spodnie kupiłem, oponę zmieniłem, a kurtkę podreperowałem u rodzinki na Suwalszczyźnie :-D . I można lecieć.

Chłopaki wpadli, poznaliśmy się choć trochę i na następny dzień w drogę :-) . Mieliśmy ruszać szybko z rana, a wyszło ok 11... I tak mieliśmy niemal codziennie ;-) .





Na Litwę wjeżdżamy "zieloną granicą" ;-) . Takia trochę zapomniana droga, ale nam akurat po drodze :-) .



Szybki postój w Wilnie... Bywałem nieraz, to poszło szybko.





Jednak Litwa to miał być tylko kraj tranzytowy... Zaraz potem Łotwa :-) .



Pierwszy pierwotny plan zakładał, że wpadniemy od razu do Rosji, do Pskowa... Ale że nie dopatrzyliśmy, że lipiec ma 31 dni, to i wizy nie mieliśmy. Nocleg trochę przed granicą w Rzeżycy. Do wykonania planu zabrakło nam 170km...

Następny dzień wstajemy "rano" ;-) , pakowanko, i...zaczyna padać, a właściwie lać :cry: . I już cały dzień nie przestanie :-/ .
Na granicy zeszło nam ze 3 godziny. Ale przy tak ładnych strażniczkach można było stać :-D .





Na jednej ze stacji poszło mi nieporozumienie. Człowiek przyzwyczajony, że podjeżdża, tankuje i płaci. A tam nie. Najpierw zapłać, potem lej. Ja uprosiłem kobietę, żeby odblokowała, zatankowałem i polskim zwyczajem poszedłem płacić. Wziąłem w międzyczasie jeszcze jakieś baterie do garniaka i coś na ząb. Zapłaciłem. Staliśmy tam jeszcze z pół godziny i pojechaliśmy. Wieczorem się zorientowałem, że zapłaciłem za baterie i żarcie, ale nie za paliwo... Odjechałem nie uiściwszy :-/ . Potem miałem z tyłu głowy, żeby mnie przypadkiem przy wyjeździe nie capnęli. Ale jakoś poszło ;-) .

Miał być Petersburg, zatrzymaliśmy się 50km wcześniej. Może i dobrze, bo Petersburg wyszedłby drogo, a w Gatczynie ładny hotel, internet, śniadanko i tylko 50€ za 3 osoby... Czyli ok 70pln za osobę :-) .





Kolejny ranek przywitał nas pięknym słońcem i pierwszymi awariami. Przestawiamy maszyny z parkingu pod wejście główne, żeby potem się zapakować, ale Marek nie może wycofać swojego BIGa. Trochę powalczył i podjechał przed hotel. Ale okazało się, że nie jest dobrze. Marek trochę wcześniej wymieniał u siebie napęd... Musiał jednak chyba źle przykręcić tylną zębatkę bo urwał prawie wszystkie śruby. No i znowu zamiast ruszać wg planu rano zaczynamy poszukiwań śruby. Do japońskiej technologii podpasowała nam jakieś śruby od Łady :-D .

Ech... Petersburg... Miasto Carów :-) . Chwilę pojeździliśmy po Petersburgu i przed Pałac Zimowy :-) .





Tuż przed wjazdem na Plac Piotrka zatrzymuje policjant... Sprawdził bumagi i puścił dalej ;-) .
Chcąc zwiedzić trzeba gdzieś zostawić bezpiecznie maszyny... Więc co robimy :?: Wjeżdżamy pod zakaz, parkujemy pod Omonem i pytamy, czy popilnują :-D . Popilnowali ;-) .









Jak Petersburg, to i Aurora... Ze sławetnym działem :-) .







Wypadamy z Petersburga i już prosta droga na Północ... Pietrozawodzk :-) .
Po drodze zapoznajemy się z rosyjską wersją zapór przed przejazdami kolejowymi. I Kamazem nie przeskoczy ;-) .



Do Murmańska już niedaleko :-) .



Przy wjeździe do Republiki Karelii trafiamy na wyprawę naszego forumowego Louisa :-) .





I dzisiejszy cel :-) . I o dziwo dziś jesteśmy wg planu :-) .



Znają się na tłuningu :lol: . Łada 110 ale w AMG :lol: .



CDN...
_________________
jednoślady etylinizowane i nie
Simplon Laser SLX
Cadex CFR2 105
DL 650 K4 był, jest Rzepak F800gs 08'
Wilcy
 
     
BuBu 
Öhlins Edition

Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2014
Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2014
Posty: 509
Skąd: okolice Poznania
Poziom: 20
HP: 35/893
 4%
MP: 426/426
 100%
EXP: 43/52
 82%
Wysłany: 2016-09-26, 15:54   

Kurcze, szlif przy 120 km/h.... Miałeś dużo szczęścia.
A pozostała część wyprawy; będę czytał od dechy do dechy. Ten kierunek też mnie kręci i kiedyś i ja zawitam do Rosji.
_________________
Pozdrawiam
Marcin
 
     
Pi 


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2009
Dołączył: 27 Sty 2014
Posty: 307
Skąd: Bogatynia
Poziom: 16
HP: 5/556
 1%
MP: 265/265
 100%
EXP: 15/39
 38%
Wysłany: 2016-09-26, 20:27   

No Miotacz nieźle wystartowałeś, po tym szlifie może być tylko lepiej :) Mnie to trafiło w drodze powrotnej w Czarnogórze. Dawaj dalej !
 
     
miotacztruskawe 
vagabundus


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 970
Skąd: Choszczno/Szczecin
Poziom: 27
HP: 89/1795
 5%
MP: 857/857
 100%
EXP: 53/83
 63%
Wysłany: 2016-09-26, 21:16   

Pietrozawodzk osiągnęliśmy zgodnie z planem. W pewnej mierze pomogły coraz krótsze noce. Wszak poruszamy się na północ :-) . Ale zarazem to nas zgubiło następnego dnia :cry: . Doszliśmy dość szybko do wniosku, że skoro mamy na następny dzień tylko ok 400km, to może zamiast lecieć cały czas federalką czas zobaczyć coś więcej Rosji. Postanowiliśmy więc conieco pojeździć bocznymi drogami :-) .
Jak co dzień "rano", gdy słońce było już wysoko na niebie, poszliśmy na parking po nasze maszyny. Po trasie dość dziwne wynalazki. Nie kojarzę takich marek. Strażnik na parkingu powiedział, że to od kitajców ;-) .







Załadowaliśmy się na maszyny i najpierw stacja. 37,5 rubla za litr. I tak dość drogo, zazwyczaj paliwo stało ok 35-37 rubli. Do tego 1 rubel to ok 6gr.. Resztę policzcie sami :-D .



Oczywiście jezioro Onega.



A potem w las :-D . Oj był ubaw.







Ale jak mawiają Prawa Murphy'ego Jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda. I okazało się, że Marek się wywalił. Moto poszło na drzewo. On cały, nic mu się nie stało, ale pogiął stelaż reflektora/zegarów i owiewki...









Do głównej drogi jakieś 10km. Do najbliższej wioski ok 20km. No więc piknik. Poszedł młotek, jakieś klucze, śrubokręty. Uszkodzenia niby niewielkie. Ale im dalej w las, tym więcej drzew. Problem zasadniczy, to nie da się w pełni kręcić kierownicą. Wadzi o ten stelaż. Niestety nasz młoteczek 200gr nie był w stanie zbyt wiele zdziałać. Ale po chwili pokazuje się na tej drodze Nissan Patrol. W środku 2 chłopa i jedna dziewczyna. Ledwo zaczęliśmy rozmowę, od razu dostaliśmy młotek...większy :-D . Młotkiem, młotkiem, ale to dalej nie idzie. W pewnym momencie na tej drodze dokładnie pośrodku niczego jedzie laweta z dźwigiem. Zatrzymujemy, zagadujemy i po chwili moto już jest na lawecie :-D . U nas pewnie byśmy usłyszeli, że nie mam czasu, albo, że szef nie pozwala czy inne wymówki o niedziałającym dźwigu. A tu facet bez niczego. Polaki proszą o pomoc, to trzeba im pomóc :-) .
Wiezie nas na najbliższy warsztat, wulkanizacja. Ale żeby wyprostować ten stelaż bez palnika nie podchodź. Oni nie mają. Wiezie więc nas na swoją bazę, tam mają wszystko co potrzeba :-) . Tylko znowu jesteśmy w Pietrozawodzku.















Chwila moment i po robocie :-) .





Gonimy Marka, idź i się rozlicz. Podchodzi więc do Artioma naszego wybawcy i mówi, że chce się rozliczyć. Artiom mu na to, że on to zrobił bo tak trzeba, a nie dla pieniędzy. No to Marek do niego, że ma polską wódkę. Na co Artiom dał odpowiedź, która mocno wstrząsnęła moim światopoglądem... Powiedział, że nie pije :shock: .

Podziękowawszy odpalamy nasze maszyny i lecimy :-D . Tylko przecież nieszczęścia chodzą parami. Marek nie może odpalić BIGa. Męczymy go i męczymy i nic. Ale szybko wpadamy na pomysł, że to pewnie świeczki. BIG leżał totalnie bokiem na lawecie i pewnie olej wlazł na świece. No i znowu piknik. Tym razem już sami, bo Artiom zamknął podwoje swojego serwisu i poleciał do domu (został dla nas po godzinach). Zdejmujemy owiewki, i dobieramy się do świec. Faktycznie zalane olejem. Ale z sąsiedniego warsztatu pożyczyli nam opalarkę, opaliliśmy świeczkę i odpalił :-D . Tylko tak się złożyło, że była już chyba 19 :-/ . Nie ma sensu nigdzie jechać... Zostajemy w Pietrozawodzku.

Miało być Kiem, miało pójść 400km, a tu d... Mamy 1 dzień opóźnienia.
Opóźnienie samo w sobie to dla nas nic nowego. Ale jeden cały dzień, to jednak sporo. Więc czas na dzień żelaznego tyłka. Tego dnia wstaliśmy naprawdę rano. Bez zbędnego kręcenia się zapakowaliśmy się na maszyny i jazda.





W pewnym momencie widzę, że prowadzący Piotrek zwalnia, odchyla lewe kolano i coś majstruje w czasie jazdy... No tak. Gaźnikowi trzeba przekręcić kranik na rezerwę. W sumie czemu nie. Kawał drogi człowiek ma już w 4 literach, można by odetchnąć. Zresztą i u mnie paliwa niewiele ponad rezerwę... Po kilku km jest znak zapowiadający następną stację :-) za ...60km :-/ . Jednak Karelia to zupełnie coś innego. U nas co 3-5km zawsze trafi się jakaś wioska... Tam można zrobić naprawdę sporo przez totalne pustkowia. W każdym razie Piotrek zwalnia do ekonomicznych 80-90km/h i ćwiczymy na mistrzostwa w ecodrivingu. Po trasie nawet tak myślę, że jak przyjdzie co do czego, to zrobimy zrzutkę paliwa na jednego, który pojedzie na stację i dowiezie paliwo. Ostatecznie na oparach, ale wszyscy dojeżdżamy. Od tej pory chcemy nie chcemy, jest stacja tankujemy. Później nawet uratuje nam to skóry ;-) .

Na jednej ze stacji tankujemy się wszyscy. Wyciągam garniaka i patrzę, następna stacja za 120km. Tutaj to norma. Myślę sobie, że w sumie mogłem nie tankować, miałem jeszcze pół zbiornika. Ale niech już będzie. Po 120km trafiamy na stację, tylko że...









Patrzę w Garniaka i widzę, że kolejna stacja to kolejne 120km. Ostatecznie nie jest źle, bo mam te pół zbiornika, ale gdybym wcześnie się nie dotankował, było by zabawnie :-/ . Po krótkim odpoczynku lecim na Szczecin.... To nietak miało być... Lecim na Północ ;-) .

Przekraczamy krąg polarny :-) .





Wjeżdżamy w Obwód Murmański.



I nad Morze Białe





...zamoczyć nogi ;-) .



Po płaskiej i trochę monotonnej Karelii zaczynają się Góry :-) .



Plan zakładał spanie w Monczegorsku. Ale przed snem jeszcze tankowanie. Po zatankowaniu, tym razem uiściłem ;-) , wychodzę przed stację, a tam brat bliźniak :-D .



Zaczynam więc od haroszy maszyna, żeby zaraz przejść do oklepanego ja Paliak, ja nie panimaju ;-) . W każdym razie zapytujemy o nocleg :-) . Walerij wykonał jeden telefon i mówi, że nie będziemy tu spać... Jedziemy jeszcze 35km do Oleniegorska. Posłuchaliśmy się, by po chwili znaleźć się w samym centrum miasta, przed Hotelem Górnik :-) . Dzisiejszy dystans, to prawie 850km.





Lenin wiecznie żywy



CDN...
_________________
jednoślady etylinizowane i nie
Simplon Laser SLX
Cadex CFR2 105
DL 650 K4 był, jest Rzepak F800gs 08'
Wilcy
 
     
miotacztruskawe 
vagabundus


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 970
Skąd: Choszczno/Szczecin
Poziom: 27
HP: 89/1795
 5%
MP: 857/857
 100%
EXP: 53/83
 63%
Wysłany: 2016-09-28, 08:17   

Do Murmańska stówka :-) . Czyli w sumie nadrobiliśmy ten stracony dzień. Śniadanko i jazda. Dzień wcześniej wzięliśmy od Walerija adres na jakiś sklep motocyklowy. Skończył się nam smar do łańcucha.
Kawałek przed Murmańskiem zatrzymujemy się na jakimś wahadle. Marek pyta się mnie, żeby mu zobaczył tylne koło, bo coś mu huczy w czasie jazdy... Podchodzę, ale koło jakby ok. Za to zabierak lata na wszystkie możliwe strony :-? . Jakby łożysko. Na szczęście przed nami Murmańsk, spore miasto, powinniśmy bez problemów dostać takie łożyska. Lecimy więc w miasto :-) .

Standardowo monument.







W rosji ważny jest lans... Możesz mieszkać w lepiance, ale jeździć musisz jak król... Nie ważne, że po stłuczce, ważne, że quatro ;-) .



I rondo wjazdowe do miasta.





Potem na sklep kupić smar i zapytać o te łożyska. Miejscowi mocno pomagają. W jednym sklepie wydzwonili sklep z łożyskami. Marek z Piotrkiem zaczęli rozbierać więc maszynę, a mnie ustawili garniaka na adres sklepu z łożyskami i kazali jechać i je kupić. Uroku całej sytuacji dodawał jedynie fakt, że z całej trójki to ja najczęściej kwitowałem rozmowę z autochtonami przez ja nie panimaju. Ale raz się żyje. Pojadę na adres, tam pewnie zobaczę sklep z logiem łożysk, czy czegoś takiego, wejdę i polsko-angielskim dialektem powiem, że i need bearings. Oczywiście nic nie idzie tak jak iść powinno. No może tylko adres znalazłem bez większych problemów. Ale tam zamiast kameralnego sklepu ogromny biurowiec, na którym nie ma żadnego obrazka, ani nawet piktogramu przypominającego łożysko :-? .

https://goo.gl/maps/QVdYMHx7L7R2

Ale że meczyzne poznaje się nie po tym jak zaczyna, tylko po tym jak kończy jadę... Znalazłem jakiś warsztat, chyba wulkanizacja. Wchodzę, tam dwóch młodych chłopaków i zaczynam... Ale dla nich ani wyraźnie wypowiedziane Ł O Ż Y S K O, ani B E A R I N G S, nic nie mówi :-? . Więc pokazuje na swoim kole miejsce gdzie są łożyska i kręcę palcem... Jeden z nich wreszcie załapał że chodzi o подшипник :-) . Prowadzi mnie do biurowca, kręcimy się po korytarzach i wchodzimy do jednego z biur. Używam więc nowo poznanego słówka i mówię, że ja po podszypnik. Ze sklepu motocyklowego dzwonili... Pokazuje kartkę z wymiarami łożysk i po chwili mam nowiutkie łożyska :-D . Do zabieraka SKF, do koła jakieś zdzielano w Rassiji. Wracam więc przez labirynt korytarzy, wypadam na podwórko gdzie zostawiłem maszynę i zonk... Światło z tyłu zapalone. Czyli zostawiłem kluczyki w stacyjce i przekręcone na zapłon. Podchodzę bliżej, a tam nawigacja włączona, telefon na kierownicy. Tylko brać i jechać. Ale nic nie ruszone. Podchodzę bliżej, a tam chłopaki z wulkanizacji jednym okiem patrzą na moją maszynę. Podziękowałem więc za popilnowanie i szybki powrót do chłopaków i szybka zmiana łożysk :-) .





Lecimy więc dalej. Plan zakładał od razu skrótem na Finlandię. Jest 17 więc dobrze by było chociaż przekroczyć granicę.
Gdzieś po drodze mijamy dwóch gości na rowerach. Jadą w tą samą stronę. Za nimi powolutku jedzie jakiś VałWIk. Jakby eskorta. Do tego chłopaki mają dość ciemną karnację, taką mniej więcej jak...Barack Obama. Uchodźcy :?: . Ta eskorta mogła by się więc zgadzać.

Po drodze jakiś parking... Zwykłe strzelanie, czy rozstrzelanie...



100 km od granicy trafiamy na pierwszą kontrolę. Tam dowiadujemy się, że Finowie zamknęli się na innostrańców. Strażnik poleca nam jechać na Nikiel i Norwegię. Jest późno i zimno. Jedyne co dobre, to mimo iż dochodzi 23 słońce ciągle jest ponad drzewami :-) .



Dojeżdżamy do Nikla. Najbardziej ponure miasto jakie w życiu widziałem :cry: .



Tam na stacji spotykamy kolejnego rosjanina na motorze. Tym razem na afryce. Za dawnego sojuszu stacjonował w Białogardzie :-) . Dobrze wspomina tamten czas :-) . Pierwotnie chcieliśmy jechać dalej, ale mówi nam, że granica już zamknięta, a po drodze do granicy spania już nie znajdziemy. Śpimy więc w Niklu. Gastinica obskurna. Do tego droga. Za osobę biorą 1000rubli, gdzie zazwyczaj płaciliśmy 1200rubli za całą trójkę. No ale nie ma wyjścia. Kładziemy się dość późno. Słońce może i zachodzi, ale jest bardzo jasno przez całą noc. Jak wyglądamy za okno, aż strach patrzeć. Jest strasznie ponuro...

CDN...
_________________
jednoślady etylinizowane i nie
Simplon Laser SLX
Cadex CFR2 105
DL 650 K4 był, jest Rzepak F800gs 08'
Wilcy
 
     
BuBu 
Öhlins Edition

Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2014
Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2014
Posty: 509
Skąd: okolice Poznania
Poziom: 20
HP: 35/893
 4%
MP: 426/426
 100%
EXP: 43/52
 82%
Wysłany: 2016-09-28, 12:06   

Fajna wyprawa. Czekamy na dalsze relacje.
_________________
Pozdrawiam
Marcin
 
     
miotacztruskawe 
vagabundus


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 970
Skąd: Choszczno/Szczecin
Poziom: 27
HP: 89/1795
 5%
MP: 857/857
 100%
EXP: 53/83
 63%
Wysłany: 2016-09-28, 13:21   

Ostatnie chwile w Rosji. Trochę szkoda, ale już wiem, że i tak tu wrócę :-) . Miejsce takie, że nie chce się tu siedzieć. Knajpy żadnej nie ma, jedynie suchy prowiant. To pomaga nam naprawdę sprawnie wyruszyć ;-) .

Przed granicą pierwsza kontrola i poszła niecała godzina.

Płoty graniczne są tu niezmiennie w modzie ;-) .



Dojeżdżamy na granicę i po rosyjskiej stronie wszędzie biorą nas poza kolejką :-) . Widać opłaca się motórem, korzyści są wymierne, nie tylko lans ;-) . Jeden Rosjanin na granicy oglądając nasze ubłocone maszyny nawet powiedział do swojego kolegi...to polacy, oni wszędzie przejadą. Po Offroadpeople wydawało mi się, że nic ruskich nie przebije, a tu proszę... Taki komplement :-D .

W każdym razie odprawa idzie dość szybko. Marek wraz z nowo poznanym Rosjaninem rozwiązał też ostatecznie problem mocowania tłumika. Generalnie to najpierw mu ten tłumik latał jak chciał, bo blacha która go trzymała się ułamała. Zrobiliśmy to w trasie, a jakże, na trytki :-D . Ale potem padła obejma :-? . Dopiero ruska "myśl techniczna" ;-) ostatecznie załatwiła problem :lol: .





Tym razem dłużej przetrzymali nas Norwedzy. Widzą, że my też z ewropejskiego sajuza, ale po kilka razy pytają jak, gdzie, którędy i dlaczego. Dwa razy trzepią nam bagaż, co nie przeszkadza przemycić kilku butelek ruskich specjałów ;-) . Sumienia jednak mamy czyste... Żadnej choroby nie przewieziemy do siebie, w tym środowisku bakteria się nie utrzyma :lol: . Tym razem piękna celniczka trafia się po Norweskiej srtronie ;-) .



Chodzą nam po głowie myśli o zmianie celu ;-) .



Norweskie fiordy.



Dojeżdżamy w naszej podróży najdalej na północ. Aż żal, że nie zaliczymy Nordkappu. Ale kruca bomba mało casu :cry: .



Kręcimy się po królewskich drogach. Znak jakby podobny ;-) .



Jest zimno, pogoda jakby chciało padać. Czas więc na herbe...Ciepłą herbę w jakimś przydrożnym barze :-) .









Niewiele potem przekraczamy kolejną granicę.



Czyli niby znowu Karelia, choć tu zwana Laponią :-) .





Gdzieś na trasie zatrzymujemy się na stacji benzynowej... Dobre się skończyło. Już nie Ruble, a zaczęły się Ojrasy. ok 1,5€ za litr.
Wchodzimy też na chwilę do knajpy. Godzina ok 13-14, a tam już wszyscy urobieni ;-) . No ale co się dziwić. Jak przez pół roku ciemno, to te drugie pół roku dnia trzeba wykorzystać na kontakty towarzyskie ;-) .
Gdzieś przy kasie słyszę raptem za plecami...Pan ze Szczecina :-D . Okazało się, że to Polka z jakimś Finem na urlopie. Ona z Pogodna, ja niby z Niebuszewa. Jak to swój swego znajdzie :-) .

Śpimy jeszcze za kołem podbiegunowym. Jakiś domek. Tylko znowu płacimy kupę ojrasow.



W doku na szczęście jedna wielka bida. To pomaga sprawnie zasnąć, a na następny dzień wstać i się zebrać ;-) .

Wyjeżdżamy z za koła podbiegunowego w Rovaniemi. To wioska Mikołaja. Gdyby nie to, że jest tuż przy drodze, w życiu bym tam nie pojechał. Widać, że to jeden wielki produkt marketingu Coca-Coli. Sklepy z ciuchami, butami, biżuterią, znowu z ciuchami. Powiedzmy, że zaliczone i wystarczy...





Odwiedzamy też samą północ Morza Bałtyckiego. Gdzieś w okolicy Kemi i Oulu.



Finlandia jest generalnie nudna. Ludzie drętwi... Kolejny nocleg to jakiś kemping. Godzina 21, a na polu cisza, żadnego człowieka nie widać :-? , tylko polaki balują :-P . Będę nudny, ale drogo. 15€ za namiot, których ostatecznie i tak nie rozbijamy :-? .





I nasze śniadanie :-) .



Lecimy do Helsinek na prom. Dojeżdżam na oparach. Ale nie zatankuje tu. W Estonii liczę, że będzie taniej. Do tego oczywiście jak przystało na ułańską fantazję nie sprawdziliśmy jak mamy promy. Kręcimy się w tę i nazat szukając nabrzeża z promem do Talina.



Kaczki na promenadzie.



W końcu znaleźliśmy :-) .



I na promie.



Żegnaj Skandynawio.



Talin nie przywitał nas dobrze. Jeden hostel... Brak miejsc... Drugi hostel, też pełen. W końcu trafiamy na recepcjonistę motórzystę, który pomaga nam coś znaleźć. Niestety musimy jechać ok 50km za Talin. Ale jest późno, ciemno (a od pewnego czasu noce nie bywały nam ciemne ;-) ), nie będziemy nic kombinować, tym bardziej, że ten recepcjonista zapewniał nas, że w Talinie nic nie znajdziemy. Tym razem ja prowadzę. Raz, że mam dość sprawne nawi, a dwa, że dorobiłem sobie lepsze światła. Jak odpalałem długie chłopaki mieli wrażenie, jakby sami jechali na postojówkach ;-) .

To już nasz ostatni wspólny nocleg. Robimy wymianę fotek i filmów. Ja na następny dzień zebrałem się z rana i pojechałem samemu.

Estoński Bałtyk



Poleciałem do znajomego pod Wilno do Miednik Królewskich. Wioska praktycznie polska. Są pozostałości po zamku Kazia Królewicza :-) .



Następne dni to już u siebie :-) .



I na tym byłby już prawie koniec ;-) .
_________________
jednoślady etylinizowane i nie
Simplon Laser SLX
Cadex CFR2 105
DL 650 K4 był, jest Rzepak F800gs 08'
Wilcy
 
     
miotacztruskawe 
vagabundus


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 970
Skąd: Choszczno/Szczecin
Poziom: 27
HP: 89/1795
 5%
MP: 857/857
 100%
EXP: 53/83
 63%
Wysłany: 2016-09-28, 15:23   

No i rodzynkiem kończącym relację niech film będzie film ;-) .

_________________
jednoślady etylinizowane i nie
Simplon Laser SLX
Cadex CFR2 105
DL 650 K4 był, jest Rzepak F800gs 08'
Wilcy
 
     
Pi 


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2009
Dołączył: 27 Sty 2014
Posty: 307
Skąd: Bogatynia
Poziom: 16
HP: 5/556
 1%
MP: 265/265
 100%
EXP: 15/39
 38%
Wysłany: 2016-09-28, 18:54   

Brawo Miotacz, brawo Rzepak!
 
     
miotacztruskawe 
vagabundus


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 970
Skąd: Choszczno/Szczecin
Poziom: 27
HP: 89/1795
 5%
MP: 857/857
 100%
EXP: 53/83
 63%
Wysłany: 2016-09-29, 08:39   

Pi napisał/a:
Brawo Miotacz, brawo Rzepak!

Czekamy na Twoją relację ;-) .
_________________
jednoślady etylinizowane i nie
Simplon Laser SLX
Cadex CFR2 105
DL 650 K4 był, jest Rzepak F800gs 08'
Wilcy
 
     
dakarowy 

Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2015
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 09 Paź 2012
Posty: 381
Skąd: pomorskie
Poziom: 18
HP: 7/711
 1%
MP: 339/339
 100%
EXP: 9/45
 20%
Wysłany: 2016-09-29, 14:25   

Gites majonez, świetna wyprawa, ile czasu to wszystko zajęło, no i jakie koszty pirazyoko poniosłeś? ;-)
_________________
Kawasaki KLE500 91` (był) >Kawasaki KLE500 98` (był) > BMW F650GS Dakar 01` (był) > Yamaha XT660Z Tenere 09` (był) > Kawasaki KLE650 Versys 07`(był) > Suzuki DR650 Dakar 91` (był) > BMW F800GS 08` (była) > BMW G650X Challenge 07` + BMW F800GS 15`
 
     
miotacztruskawe 
vagabundus


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 970
Skąd: Choszczno/Szczecin
Poziom: 27
HP: 89/1795
 5%
MP: 857/857
 100%
EXP: 53/83
 63%
Wysłany: 2016-09-29, 15:03   

Co do czasu, to z Polski wyjechaliśmy w niedzielę z rana, a w następnym tyg w czwartek byłem u siebie w paprykarzowni. Ale tak realnie to robiliśmy ok niecałe 500km dziennie.

Co do kasy... Głupio się przyznać, ale nie wiem... Trochę gotówki nabrałem, sporo dolarów przywiozłem z powrotem... Trochę z jednej kieszenie, trochę z drugiej, reszta z karty... Szacuję, że koło 3K, ale mogę się mylić ;-) ... Człowiek rok cały haruje, to przy urlopie nie liczę ;-) .
_________________
jednoślady etylinizowane i nie
Simplon Laser SLX
Cadex CFR2 105
DL 650 K4 był, jest Rzepak F800gs 08'
Wilcy
 
     
BuBu 
Öhlins Edition

Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2014
Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2014
Posty: 509
Skąd: okolice Poznania
Poziom: 20
HP: 35/893
 4%
MP: 426/426
 100%
EXP: 43/52
 82%
Wysłany: 2016-09-30, 10:59   

miotacztruskawe napisał/a:
Człowiek rok cały haruje, to przy urlopie nie liczę

Ja tak samo :))
_________________
Pozdrawiam
Marcin
 
     
DAX_PL 


Motocykl: BMW F800GS
Rocznik: 2008
Pomógł: 1 raz
Wiek: 44
Dołączył: 25 Paź 2015
Posty: 170
Skąd: Warszawa
Poziom: 12
HP: 3/319
 1%
MP: 152/152
 100%
EXP: 3/27
 11%
Wysłany: 2016-10-04, 14:12   

No i pięknie :)
Fajna wyprawa (poza smutną Finlandią).

Czasami mam wrażenie, że Rosjanie mają podgląd w lasach i na bezdrożach, bo jak się cokolwiek stanie to zawsze spod ziemi wyrasta jakaś pomoc. Do tego bezinteresowna.

Dlatego te kraje zawsze będzie się odwiedzać.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 11